Pomagać kawą – Gwatemala Co-Changers

Pomagać kawą - Gwatemala Co-Changers

Wspominałem niedawno na łamach Facebooka i Instagrama, że żyjemy w czasach kiedy  część z nas zaczyna poważnie myśleć o tym co czeka naszą planetę. Część uważa, że czego byśmy nie zrobili, to i tak dni naszej planety są policzone, inni nie patrząc za siebie sami biorą się do roboty.

Nie trzeba robić wiele.

Osobiście, mimo że jestem bardzo leniwym człowiekiem, staram się choć w minimalnym stopniu ograniczać negatywny wpływ na środowisko, wiecie – własny kubek do kawiarni, plecak albo własna torba na zakupy. To niewiele. Są ludzie, którzy robią znacznie więcej i nie kończy się na gadaniu, nawet jeśli to gadanie jest natchnieniem dla wielu ludzi (tak mam na myśli tą wściekłą, szwedzką nastolatkę). Są ludzie, którzy jak prawdziwi liderzy, nie tylko mówią wzniosłe rzeczy, ale sami biorą się do ciężkiej pracy i właśnie o tym chciałem wspomnieć.

Gdzie w tym wszystkim miejsce na kawę? Wokół kawy to wszystko się w dużej mierze kręci. Pisał o tym niedawno mój guru od zdjęć i pisania o kawie, na łamach Popularnego bloga Coffeedesk (tak, zdarza mi się polecać konkurencję), ale ja postanowiłem dodać coś od siebie, po swojemu, bo o ile samemu tyłek ruszyć mi ciężko, tak mogę choć wzniecić odrobinę rozgłos, dodając projektowi niewielkiego wiatru.

Palcem po mapie.

Przenieśmy się zatem do Gwatemali. Nie trzeba dużo szperać w Internecie żeby wyciągnąć kilka informacji i statystyk.

Wedle danych statystycznych Gwatemala znajduje się na 9 miejscu wśród eksporterów kawy na świecie, najwięcej kawy z Gwatemali wysyła się do Stanów Zjednoczonych, Japonii i Kanady. Najczęściej uprawiane odmiany kawy to Caturra, Catuai i Catimor, które stanowią ok. 70% wszystkich upraw. W roku 2018 na sprzedaży zielonej kawy Gwatemala zarobiła bliski 700 milionów USD. Na ten wynik przekłada się praca ok. 125 tysięcy małych producentów. A zyski ze sprzedaży kawy stanowią blisko 40% wszystkich zysków sektora rolniczego.

Mimo sporego kryzysu nękającego producentów ze sporą regularnością i mimo problemów z chorobami dopadającymi rośliny kawowca, producenci dzielnie stawiali czoła wszelkim przeciwnościom losu, często poprzez tworzenie społeczności wzajemnie się wspierających, dbających o wspólny, zrównoważony rozwój.

Problemy

Jest jednak ta gorsza strona. Chodzi o tak często poruszany w ostatnim czasie problem ze środowiskiem. Producenci kawy przez lata zmagali się z tym problemem i dzięki współpracy, większość z nich zapewnia odpowiednie warunki tak dla ludzi pracujących na farmach jak i otaczającego je środowiska. Większość kraju ma jednak  problem z odpowiednią infrastrukturą umożliwiającą dobrą gospodarkę odpadów.

88 Graines

Naprzeciw wspomnianym problemom wyszedł projekt 88 Graines współtworzony przez dwie polki –Jolę i Agatę. Założona przez Panie firma zajmuje się przede wszystkim importem kawy z krajów Ameryki Południowej i Centralnej. Poprzez swoją pasję starają się łączyć ze sobą ludzi, którzy mają ten sam cel – dzielić się z innymi dobrą kawa. Ponadto firma co roku organizuje projekt pod nazwą „Co-Changers” za każdym razem poruszając inny problem.

co-changers

Gwatemala Co-Changers Blend

W tym roku przy współpracy z palarnią kawy Hard Beans i wspomnianym Coffeedesk-iem oraz trzema producentami kawy z Gwatemali stworzyli razem mieszankę kaw pochodzących z trzech farm z tego kraju, wypaloną przez palarnię z Opola. Kawa sygnowana logo „Co-Changers” poza tym, że jest wysokiej jakości i gwarantuje bardzo przyjemne wrażenia smakowe, niesie za sobą coś więcej. Oprócz trgo, że sporo osób może dowiedzieć się o problemie z jakim borykają się ludzie w Gwatemali, 2zł z każdej sprzedanej paczki przeznaczane jest na projekt mający na celu po pierwsze stworzenie systemu usuwania odpadów, a po drugie edukację, by młodsze pokolenia wiedziały czym jest recykling i jak radzić sobie z zalegającymi śmieciami.

Gwatemala Co-changers

Sama kawa to fajne połączenie klasycznych, czekoladowych nut z odrobiną jabłek i winogron. Zaparzona przelewowo daje wrażenie dobrej, deserowej czekolady przełamanej nutami owocowymi, z kolei w wersji “domowe espresso” z kawiarki jeszcze bardziej podkreślony został czekoladowy charakter kawy, choć nie zabrakło tu przyjemnie kwaskowego akcentu czerwonych owoców.

Wiecie, to jest ten przyjemny rodzaj pomagania, kiedy siedzicie sobie popijając kawę, myśląc że właśnie zrobiliście coś dobrego. Pomaganie takie jak to jest łatwe, z naszej perspektywy. Projekty takie jak „Co-Changers” mogą działać lokalnie i globalnie, wystarczy tylko się zmobilizować, wystarczy zrobić na początek jeden mały krok. Można na przykład kupić paczkę tej kawy.

 Ja już kupiłem. A Wy?

Kawę możecie kupić na stronie palarni Hard Beans

oraz

Możecie również pytać o nią w lokalnych kawiarniach, może akurat mają ją w sprzedaży 😉

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o