Melitta Epos – piękny, ale czy dobry?

Melitta Epos - piękny, ale czy dobry?

„Nie musisz być baristą, żeby cieszyć się perfekcyjnym kubkiem kawy”. Piękne i prawdziwe zdanie. Wygenerowane przez Chat GPT. Dorzuciłbym od siebie, że możesz być leniwy i nadal cieszyć się kubkiem perfekcyjnej kawy. A przynajmniej tak być powinno. Chciałem aby Chat GPT napisał za mnie tę recenzję, niestety jedynie powyższe zdanie nadawało się do publikacji. Jestem leniwy, co łatwo zauważyć po tempie rozwoju tego bloga. Moje lenistwo zaczyna sięgać już nawet tam, gdzie do niedawna szukałem odskoczni od rutyny. Kiedyś chwile kiedy odważałem ziarenka, mieliłem je odpowiednio, a następnie zgodnie z obraną techniką starałem się uzyskać idealny napar były bezcenne. Dziś coraz częściej miewam wrażenie, że mi to spowszedniało. Czasem marzy mi się, żeby nacisnąć jeden przycisk i poczekać aż reszta zrobi się sama.

Naprzeciw moim pragnieniom wyszło Konesso, pytając –  Paweł, a może chciałbyś przetestować taki fajny, nowy ekspres? Ciekawość zwyciężyła lenistwo i okazało się, że bardzo chciałem! Co więcej, chciało mi się nawet podzielić moimi odczuciami i przemyśleniami związanymi z tą maszyną. A zatem zapraszam do krótkiej, ale szczerej recenzji.

Dlaczego Melitta?

Zacznijmy od tego, że do firmy Melitta mam sentyment i słabość. Nie raz miałem już możliwość testować wynalazki tej firmy i do tej pory rezultaty były zawsze zadowalające. Nie to, że nie było żadnych mankamentów, ale stosunek jakość-cena zawsze działał tutaj korzystnie. Jednocześnie firma Melitta nieraz zadawała kłam twierdzeniu, że gadżety dla kawoszy muszą być drogie, żeby były dobre. Dotychczasowe zmagania znajdziecie tutaj.

Melitta Epos – piękno w czystej postaci

Nie będę się tu rozpływał nad wyglądem urządzenia (albo trochę będę). Jest piękny i kropka. Ekspres wygląda elegancko, choć w większości obudowa wykonana jest z tworzywa. Czerń dopełnia złote lub srebrne wykończenie, nadając eleganckiego sznytu. Konstrukcja cieszy oko i łatwo wpasowuje się w każdą przestrzeń. Panel sterowania jest dotykowy, ładnie podświetlony, obsługa jest dosyć intuicyjna i jedno spojrzenie w instrukcję wystarcza by wiedzieć co i jak. Urządzenie składa się z dwóch części: części zaparzającej, czyli ekspresu właściwego, oraz młynka.

„Klik” i działa

Obsługa jest bardzo prosta. Z jednej strony może nie jest to automat, w którym za naciśnięciem jednego przycisku dzieje się wszystko, z drugiej strony, nie musimy naciskać dużo, nie musimy też za wiele myśleć. Jedyne co nas interesuje, to ile kawy chcemy zaparzyć i jaką moc ma mieć nasz napar. A zatem wybieramy czy chcemy zaparzyć 2,4,6 czy 8 filiżanek, w skali 1-3 wybieramy moc naparu i naciskamy przycisk Grind. Oczywiście nim to zrobimy, pod wylotem młynka znaleźć powinna się podstawka z filtrem 😉

Ciekawe opcje

Ekspres posiada również opcję wstępnego zaparzania, czyli pre-infuzji, lub bloomingu (pre-brew). Opcja ta jest włączona domyślnie (choć możemy ją wyłączyć). Dla niewtajemniczonych, po zalaniu kawy pierwszą porcją wody, ekspres czeka przez pewien czas, pozwalając zmielonym ziarnom dokładnie się namoczyć w sposób równomierny oraz pozwolić resztkom CO2 zgromadzonym w ziarnach na wydobycie na zewnątrz. Jest to istotne zwłaszcza w przypadku bardzo świeżych ziaren (kilka-kilkanaście dni od daty palenia) kiedy ilość CO2 w ziarnach może być znaczna i mieć istotny wpływ na równość parzenia i smak uzyskanego naparu.

melitta epos

System zaparzania niczym barista

Po zmieleniu kawy podstawiamy filtr pod wylewkę i zaczyna się magia. W przypadku większości ekspresów przelewowych woda wyrzucana jest porcjami na kawę i mniej lub bardziej równomiernie, w zależności od budowy prysznica, rozprowadzana po kawie. Melitta wprowadziła jednak system, w którym obrotowa głowica rozprowadza gorącą wodę kolistymi ruchami, powoli, po całej powierzchni kawy. Technika taka ma przypominać ręczny sposób zalewania kawy przez baristów w metodach przelewowych. Po kilku minutach nasz napar jest gotowy do picia. Jednocześnie gdyby zdarzyło się, że nie wypijemy całej kawy od razu, przez pewien czas nasz napar w dzbanku będzie nadal podgrzewany na podstawce. Ale to już standard.

To jak to działa?

Skoro znamy już podstawy, obejrzeliśmy maszynę z każdej strony i wiemy, który przycisk służy do czego, pora zaparzyć trochę kawy.

Sprawdziłem jak wygląda proces parzenia dla małych i dużych porcji kawy. Interesowało mnie to dlatego, ze wylewka posiada 3 otwory. Obstawiałem jak będzie to wyglądać i faktycznie, zgodnie z moim przypuszczeniem, z jednego otworu woda leci regularnie, pozostałe są jakby pomocnicze, co jakiś czas wypuszczana jest z nich woda, która obmywa ścianki i zwilża kawę na brzegach. Dzięki temu na filtrze nie zostają wysuszone i niedoparzone cząstki kawy.

Melita Epos – piękno vs precyzja

Sam test mielenia wykazał, że proces ten jest powtarzalny, a odchylenie mniejsze niż 0,5g. To bardzo dobry wynik. Jeśli chodzi zaś o dokładność mielenia, tu już pojawiło się nieco moich wątpliwości, gdyż nawet przy drobnych ustawieniach, pojawiały się grubsze cząstki kawy. Nie miało to dużego wpływu na jakość naparu, bo ilość tych cząstek była niewielka, było jednak łatwe do wychwycenia gołym okiem.

Sam efekt parzenia jest w miarę powtarzalny, nawet biorąc poprawkę na moje podejście do marki Melitta, nie doszukałem się tu dużych różnic względem kolejnych naparów. Gdy tylko postępowałem zgodnie z instrukcją napar z reguły wychodził dobry. Obserwując działanie wylewki przy różnych programach widać, że woda nie leje się w sposób przypadkowy, a przez odpowiednie otwory, zgodnie z ilością kawy, tak by cała powierzchnia była zalewana równo. Efekt tego widać na koniec parzenia, po spłynięciu całego naparu do dzbanka, powierzchnia fusów w filtrze jest w miarę równa. W miarę, bo oczywiście są delikatne wzory wyznaczające drogę strumienia wody, nie są to jednak kanały, ani górki, wzór jest równy i równomiernie rozłożony po całej powierzchni.

Rysa na szkle…

W świetle wszystkich zalet pojawia się w końcu coś, o czym wspomnieć trzeba. Młynek posiada ceramiczne żarna. Po urządzeniu tej klasy spodziewałbym się nieco więcej. Możemy na to spojrzeć tak, młynek działa, mieli całkiem nieźle, kawy wychodzą dobre, kropka. Przez pewien czas ten efekt będzie się utrzymywał. Szybciej jednak niż w przypadku żaren stalowych, możemy się spodziewać spadku jakości przemiału. Oczywiście to nie wydarzy się aż tak szybko, o ile ekspres będzie stał w domu i do użytku domowego służył. Same żarna oczywiście można wymienić, nawet na takie stalowe, bo i pasujące zamienniki się znajdą.

melitta epos

Ponadto w sytuacji, kiedy w podajniku miałem końcówkę kawy, młynek łapał „zmułę” i faktycznie pojawiało się więcej cząstek grubo zmielonych. Przy pełnym pojemniku na kawę, ten problem się nie pojawiał. Warto więc zaglądać kontrolnie ile kawy nam tam zostało, zwłaszcza jak przyjdą goście i przyjdzie nam przygotować dużą kawę 😉

Wspomniany przeze mnie mankament nie powinien stanowić problemu dla większości osób, tym bardziej wrażliwym na punkcie przemiału, jako alternatywę zostawię Melittę Epour. Czyli ten sam ekspres, z tym samym systemem zaparzającym, ale bez młynka. Alternatywa również jest dostępna w sklepie Konesso.

Melitta Epos – czy zatem warto?

Powyższy akapit częściowo odpowiedział na to pytanie. Ale podsumujmy. Mamy tutaj maszynę odznaczoną nagrodą Red Dot Award, za innowacyjny projekt. Ekspres wizualnie robi wrażenie, wykonanie jest solidne i cieszy oko.

Powtarzalność zarówno młynka, jak i systemu zaparzającego jest duża, zatem możemy robić kawę w ciemno i bez zastanowienia.

Trzy poziomy intensywności naparu pozwalają nam na uzyskanie trzech wersji tej samej kawy. Pozwala nam to nieco lepiej dopasować możliwości ekspresu do kawy, której akurat używamy. Podobnie jak w przypadku ręcznego zaparzania, technika parzenia w zależności od ziaren może się nieco różnić, podobnie tutaj możemy uzyskać optymalny rezultat dla kawy, którą aktualnie posiadamy na stanie. Super opcja! Co by nie było, sam przetestowałem na czterech różnych kawach i faktycznie, choć jestem zwolennikiem delikatniejszych naparów, to w przypadku jednej z kaw (z Hondurasu) bardziej smakował mi napar zaparzony na programie intensywniejszym.

Ekspres ma wbudowany system wykrywania zakamienienia i automatycznego odkamieniania. Nie miałem jednak okazji go przetestować.

Ekspres jest prosty w obsłudze, powtarzalny, a uzyskiwane napary bardzo dobre. Mając taką maszynę w domu na co dzień, na pewno chętniej zaczynałbym dzień od kawy przed pracą. Obecnie pierwszą kawę wypijam zazwyczaj już po przyjściu do biura. Rano w domu zwyczajnie brakuje czasu na parzenie kawy „z ręki” 😉

Na koniec raz jeszcze podziękowania dla Konesso.pl za udostępnienie sprzętu do testów. Ekspres oczywiście możecie kupić u nich, link poniżej 🙂

konesso
One Comment
Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *